3 ROZDZIAŁ
Po chwili zrobiło się ciemniej, tylko na scenie pojawiło się 5 światełek. Nagle na scenę weszli oni, One Direction, OMG, nie mogłam się powstrzymać od płaczu. Poczułam jak łzy szczęścia spływają mi po policzku. Spojrzałam na Darię z nadzieją , że się do mnie odwróci, jednak ona była wpatrzona w loczka. Śpiewali "What Makes You Beautiful", świetnie się bawiłam. Wraz z przyjaciółką śpiewałyśmy razem z nimi i resztą napalonych fanek. Moje, a raczej nasze marzenie się spełniło, wreszcie. Rozmyślenia przerwała mi piosenka "Taken", była jedną z moich ulubionych, gdy wczułam się w jej rytmy, przerwały mi wibracje telefonu w kieszeni. Postanowiłam, że zobaczę od kogo dostałam sms-a. To od mamy: "Witaj skarbie, nie wiem jak ci to powiedzieć, bo widzisz... Twój brat miał wypadek... Jechał na motorze i nie wyhamował na zakręcie... Lekarze walczyli do końca, jego organizm był za słaby. Trzymaj się i proszę Cię abyś była silna. Kocham Cię. Mama." Po tym co przeczytałam stanęłam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić. Łzy momentalnie zaczęły spływać mi po policzkach, z sekundy na sekundę coraz szybciej. Fakt nie utrzymywałam z bratem kontaktów ale bardzo go kochałam, to znaczy nadal kocham. Przez tyle lat mi go brakowało, żyłam z nadzieją, że kiedyś znów będziemy wspaniałym rodzeństwem. Teraz brakuje mi go bardziej niż kiedykolwiek indziej. Daria tego nie widziała, ponieważ była wpatrzona w swojego idola. Gdy tak stałam i płakałam Zayn śpiewał swoją solówkę w "Taken", w pewnym momencie spojrzał na mnie i puścił mi oczko, pewnie myślał, że płacze ze szczęścia na jego widok, tak jak większość fanek. Pokiwałam głową przecząco i jak najszybciej wybiegłam z clubu. Z każdym krokiem czułam jak moje kolana robią się miększe. Będąc przed klubem rozejrzałam się po okolicy, chciałam się schować żeby nikt nie musiał widzieć mnie w takim stanie, byłam totalnie roztrzęsiona. Pobiegłam w uliczkę, która prowadziła na tył clubu. Usiadłam na krawężniku i wtuliłam głowę w nogi. Dochodziły do mnie dźwięki z koncertu, śpiewali wtedy ”More Than This”. Przy tej piosence łzy z powrotem napłynęły mi do oczu, przecież to miał być najszczęśliwszy dzień w moim życiu, a stał się najgorszym. Siedziałam tak jeszcze jakieś 20 minut, nagle poczułam ciężar na prawym ramieniu. Nie odwracając się za siebie powiedziałam:
- Idź stąd, chcę być teraz sama... - łzy spływały mi po policzku.
- Nic ci nie jest? Wszystko w porządku? - zapytał znany mi z kąś głos.
- Chcę być sama nie rozumiesz...? - odpowiedziałam donośnym głosem odwracając się jednocześnie. Wtedy ujrzałam go, marzenie każdej dziewczyny lecz mi było to obojętne, ponieważ moje życie i tak było złamane. Spojrzał na mnie, jakby naprawdę się mną przejął.
- Nie mogę Cię tutaj samej zostawić, tutaj jest niebezpiecznie - powiedział to z taką niewiarygodną troską.
- Nie udawaj, że się mną przejmujesz, są też inne fanki, które oddałyby wszystko za rozmowę z tobą. Lepiej wracaj na scenę, pewnie już cię szukają - tak naprawdę to nie wiedziałam jak się mam zachować, normalnie to bym skakała z radości. Jednak ta wiadomość od mamy odwróciła moje życie do góry nogami.
- Po prostu nie chcę, żeby stało ci się coś złego. Martwię się. Ty jesteś inna niż te wszystkie fanki piszczące na widowni. Gdy zobaczyłem cię stojącą z boku i zalaną łzami to... tak na początku myślałem, że to ze szczęścia ale kiedy zauważyłem jak wybiegasz szybko z klubu postanowiłem, że muszę cię odnaleźć, muszę z tobą porozmawiać. - powiedział to mając łzy w oczach. Wtedy i mi znów zrobiło się smutno.
- Proszę powiedz mi co się stało? Chcę ci jakoś pomóc. - mówił siadając koło mnie na krawężniku.
- Naprawdę chcesz wiedzieć, przecież ty mnie nawet nie znasz. Nie możesz mi pomóc.
- Ale poznam i na pewno będzie to fajna znajomość - powiedział z lekkim uśmieszkiem.
- Taaa. Nie wiem od czego zacząć - zaczęłam kiwając głową.
- Najlepiej od początku, mam czas - odpowiedział.
- W czasie waszego występu dostałam sms-a od mojej mamy. Myślałam, że to będzie coś miłego ale myliłam się. Napisała, że mój brat... on miał wypadek na motorze i nie przeżył - zaczęłam płakać.
- Tak mi przykro, przepraszam, że tak zareagowałem podczas występu. Teraz głupio się z tym czuję - przytulił mnie mocno do siebie i powiedział cicho wypowiadając te słowa:
- I will always have with you... - wypowiedział te słowa tak cicho, że ich nie usłyszałam.
- Zayn przepraszam muszę już iść, przyjaciółka na mnie czeka. - wydusiłam z siebie po chwili.
- Odwiozę cię i twoją przyjaciółkę - powiedział.
- Nie trzeba dam sobie radę. Dziękuję za wszystko, za to, że mogłam się komuś wyżalić. Jestem ci bardzo wdzięczna - mówiłam stając na nogi.
- No dobrze ale obiecaj, że jak będziesz już w domu to do mnie zadzwonisz.
- Przecież nie mam twojego numeru. Zresztą jutro i tak nie będziesz mnie pamiętał. Jaki to ma sens? - zapytałam zmieszana.
- Nie myśl tak, proszę tu jest mój numer i zadzwoń. Będę czekał na telefon - powiedział trzymając mnie za rękę.
- Ok zadzwonię na pewno. Naprawdę muszę już iść. - potwierdziłam oddalając się od niego.
- Dobranoc, trzymaj się - krzyknął kiedy zniknęłam mu z pola widzenia.
Pobiegłam pod club w oddali widziałam Darię gapiącą się w telefon. Po chwili byłam już koło niej. Spojrzała się na mnie i nie pytając przytuliła mnie do siebie.
Proszę o komentarze. Myślę, że się podoba następny rozdział już niedługo. :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz